niedziela, 18 października 2015

Zupa bambusowa


Taką zupę zamawiamy zawsze w barze SaiGon - wydaje mi się, że udało mi się odtworzyć smak całkiem nieźle :) zupę trzeba jeść naprawdę mocno gorącą, wtedy jest najlepsza. A jak rozgrzewa! Myślałam, czy by nie nazwać jej zupą chińską, ale moje pojęcie o kuchni chińskiej jest stosunkowo niewielkie, stąd tak naprawdę nie wiem nawet, ile ma wspólnego z Chinami... Stąd, niech zupą bambusową pozostanie, ku chwale oryginału!

Składniki na około 10 porcji:
30 dag mięsa mielonego
3 litry gorącej wody
10 dag pieczarek
puszka pędów bambusa
mały pęczek grubego szczypiorku
6 liści kapusty pekińskiej
opakowanie makaronu ryżowego wstążki (200g)
płaska łyżeczka soli
płaska łyżeczka płatków chilli
2 łyżki sosu sojowego jasnego
Duży garnek stawiamy na gazie i wrzucamy mięso. Smażymy. Zalewamy wodą (musi być gorąca - inaczej mięso zrobi się twarde). Dodajemy pokrojone w plasterki pieczarki, odsączony z zalewy bambus i przyprawy. Gotujemy około 10 minut. Dodajemy posiekany szczypior (razem z białą częścią) oraz poszatkowaną kapustę. Zagotowujemy. Wyłączamy gaz i wrzucamy makaron (lekko pokruszony na krótsze paski). Po 5 minutach zupa jest gotowa do jedzenia, ale najlepiej smakuje następnego dnia, ponownie zagotowana, bardzo gorąca.



1 komentarz:

  1. Przepadam za zupami, ale takiej nie robiłam, ani nie jadłam jeszcze. Oryginalnie.

    OdpowiedzUsuń