sobota, 4 października 2014

Gulasz z soczewicy. I brukselka!


Gulasz z soczewicy to danie proste i zdrowe, a pikantnie przyprawione staje się jednym z tych, do których chce się wrócić. Jednak dla mnie w tym obiedzie nie on tu jest gwiazdą...

Pamiętam, kiedy miałam około dziesięciu lat, przyjechali do Dziadków bardzo ważni goście z Warszawy. Babcia wtedy przygotowała bardzo wystawny obiad, z bardzo niecodziennymi potrawami - mi w pamięć zapadły dwie rzeczy... Pierwsza to czernina lub, bardziej znana z literatury, czarna polewka - czyli zupa z kaczej krwi. Jak dziś pamiętam jak Tato przyniósł skądś (wolę nie wnikać skąd) słoik z krwią, na której później Babcia ugotowała zupę. I wiecie co? Była przepyszna! Nie zjadliwa, nie zwykła - naprawdę była pyszna! Żałuję, że nigdy już takiej nie spróbuję... Nie pamiętam czy na drugie danie były ziemniaki czy może kopytka lub kasza, jakie mięsiwo pojawiło się na stole - pamiętam tylko brukselkę, która była tak pyszna, że chciałam zjeść jej jak najwięcej, ale nie wypadało się tak opychać przy gościach... To był mój pierwszy i ostatni raz z brukselką - aż do dzisiaj!

Gulasz:
1 duża cebula
3/4 szklanki suchej zielonej soczewicy
2 spore marchewki
sól, pieprz, tymianek, słodka sproszkowana papryka
łyżka oleju do smażenia

Posiekaną cebulę solimy i podsmażamy na oleju, dodajemy pokrojoną w półtalarki marchewkę, dusimy do miękkości.
Soczewicę gotujemy do miękkości w osolonej wodzie, odcedzamy, dodajemy do marchewki z cebulą, doprawiamy i gotowe.

Brukselkę obieramy z wierzchnich liści, nacinamy głąb aby się dogotował w tym samym czasie co liście i gotujemy 7 minut w wodzie z łyżeczką soli i cukru bez przykrycia.

Podajemy z ziemniakami z koperkiem.


Rozgrzewające (wege) dania EDYCJA II

1 komentarz:

  1. haha, uwielbiam czytać takie zabawne historie z jedzonkiem w tle :D co prawda do czerniny nadal nie mogę się przekonać, ale za to brukselkę uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń