niedziela, 13 marca 2016

Wrażenia z prezentacji Thermomixa


Otrzymaliśmy od znajomych zaproszenie na prezentację Thermomixa - wieloczynnościowego urządzenia kuchennego, które sami od niedawna posiadają i wyrażają się o nim w samych superlatywach. Skorzy do wszelkich spotkań towarzyskich udaliśmy się w sobotnie popołudnie na spotkanie...

Prezentacja prowadzona była przez Izę, przedstawicielkę Thermomixa, u której zakupić można urządzenie. Po wysłuchaniu krótkiej prezentacji firmy i urządzenia wylosowaliśmy karty z daniami, które mieliśmy przygotowywać - mi przypadły w udziale lody i napój. Zaczęliśmy jednak od bułek.


Spoglądając w książkę kucharską, którą otrzymuje się razem z urządzeniem, kolega najpierw zmielił ziarna pszenicy, których ilość zmierzyła mu waga wbudowana w urządzenie. Dodał następnie pozostałe składniki postępując zgodnie ze wskazówkami w książce, a urządzenie zagniotło w kilkanaście sekund drożdżowe ciasto na bułeczki. Każdy ulepił swoją, posmarowane zostały żółtkiem i posypane ziarnami. I do piekarnika!



W czasie, gdy bułki się piekły, zrobiliśmy lody. Urządzenie najpierw zmieliło cukier na puder, dodaliśmy potem zamrożone truskawki, które zmieliły się na puree i na koniec banana. Wyszedł z tego przepyszny sorbet.


Kolejny był napój. Tym razem urządzenie skruszyło lód, dodałam potem obrane plastry pomarańczy i cytryny oraz cukier.


Następnie zabraliśmy się za masło - tak, ze śmietany 30% robot w kilkanaście sekund ubił masło - trzeba tylko było odlać serwatkę. Nasze było dodatkowo z ziołami. 

Potem przyszedł czas na konkrety, czyli zrobiliśmy jeszcze surówkę w marchewki, zupę i (nad zupą, na parze) warzywa i mięso oraz, z zagęszczonej zupy - sos do warzyw. Wszystko było faktycznie pyszne i zdrowe.


W kubeczkach widać jeszcze napój z natki pietruszki - orzeźwiający i smaczny.

Wrażenia po prezentacji super, jednak nie zdecydujemy się na to urządzenie z przede wszystkim jednego powodu: ceny - 4725 złotych to zdecydowanie za dużo, nawet za tak funkcjonalne urządzenie... Tym bardziej, że mamy już mikser, blender kielichowy, blender ręczny, garnki, wagę... Mało tego - kiedy ja gotuję, często robię kilka potraw naraz. Tutaj, jeśli zblokuję sobie urządzenie np zupą, nie zblenduję już nic w tym czasie. Poza tym książka kucharska dołączona do urządzenia jest rzeczywiście bardzo czytelna, ponadto otrzymuje się dostęp do platformy z przepisami - jednak nauczyć się z tym urządzeniem pracować realizując własne pomysły może być ciężko, bo wyczuć na ile obrotów i na ile sekund ustawić urządzenie aby otrzymać żądany stopień zmielenia/zblendowania/ubicia może być z początku trudno - a mnie nie satysfakcjonuje gotowanie tylko z przepisów (poprawka: ja się zazwyczaj w ogóle nie trzymam przepisów...). Nie twierdzę, że urządzenie nie jest super - bo jest, ale nie dla mnie. Wszak nikt, a już na pewno robot kuchenny, nie odbierze mi przyjemności zagniatania ciasta! Robota można polecić osobom, które nie do końca pewnie czują się w kuchni, gotowanie nie jest ich ulubionym zajęciem i które nie mają na nie czasu (lub wolą go poświęcić czemuś innemu). Dobrą jest on również propozycją dla osób, które wyprowadzają się z domu rodzinnego i nie mają jeszcze sprzętów kuchennych - ten na pewno zastąpi im wiele urządzeń i pozwoli zaoszczędzić miejsce.
Dziękujemy bardzo Gospodarzom za zaproszenie i miły wieczór!

1 komentarz:

  1. A te napoje wyskokowe też wymieszał robot czy Pan domu?

    OdpowiedzUsuń